ROZDZIAŁ 4
TO NIE TO O CZYM MYŚLISZ ...
Słońce powoli zachodziło ,a ja nadal trzeźwa przyglądałam się falą obijającym się o dziób jachtu . Mam nadzieję ,że tym razem moja zwykle niezawodna intuicja nie będzie miała racji , a ten wieczór skończy się jak każdy inny . Usiadłam na drewnianej podłodze i patrzyłam w prost przed siebie jednak co chwilę któraś z moich przyjaciółek podchodziła do mnie i pytała się czy przypadkiem źle się nie czuje ,bo zazwyczaj byłam chętna do zabawy .Wraz z ilością alkoholu wizyty przyjaciółek stawały się coraz rzadsze ,a ja martwiłam się jeszcze bardziej . Kiedy większość ze znajomych poszła już spać sama postanowiłam się położyć , jednak świst wzmagającego się wiatru oraz poczucie cholernego niebezpieczeństwa dało mi do zrozumienia , że dzisiaj nie zasnę . Wiedziałam ,że jeżeli powiem o obawach przyjaciółce ona także się zmartwi i nam obu nie będzie do śmiechu ,a wolałam nie niszczyć jej wakacji . Po godzinach spędzonych w łóżku zasnęłam nawet nie wiem w którym momencie i wtedy też popełniłam jeden z największych błędów życia . Obudziło mnie dopiero mocne uderzenie przez które spadłam z łóżka .
Wstałam z podłogi i ciągle przecierając oczy zaczęłam budzić imprezowiczów jednego po drugim . Każdy z nich chwilę obrażając i wyzywając mnie poszedł spać dalej . Jedyna osoba której postanowiłam nie budzić z obawy o reakcje wstała przywitała się ze mną i poszła do kuchni aby zrobić sobie kawę . Stałam osłupiała mówiąc sobie w myślach ,, CZY GO JUŻ CAŁKIEM POSRAŁO ,, . Po chwili usłyszałam wołający mnie głos dobiegający z pokładu , chłopak był dość przerażony czego w sumie mu się nie dziwię . Wybiegłam z kajuty i to co ujrzałam kompletnie mnie rozwaliło . Stałam tam patrząc się na wszystkie strony co chwilę mrużąc oczy z niedowierzania .Popatrzyłam jeszcze raz na wyspę potem na Daniela i krzyknęłam ROZBILIŚMY SIĘ ? WIEDZIAŁAM ,ŻE TO SIĘ TAK SKOŃCZY CZUŁAM TO . Przystojniak popatrzył na mnie jak na totalnego kretyna ,a ja pobiegłam podpokład w poszukiwaniu mapy GPS'u telefonu laptopa czego kol wiek. Przeszukiwałam torebkę kiedy Dan budził ,a raczej dobudzał resztę imprezowiczów .
- Wreszcie znalazłam - krzyknęłam uradowana jak dziecko przed urodzinami które znalazło swój prezent
- Coooo??? - zapytał zaciekawiony chłopak
- Mam mój telefon - zaczęłam się cieszyć jak głupia ale po jednym spojrzeniu na ekran cała moja radość uleciała bez śladu - ZASIĘG nie ma zasięgu , utknęliśmy tu - upadłam na ziemię ciągle patrząc na telefon z nadzieją której teraz tak bardzo potrzebowaliśmy
- To nie możliwe , nie mogliśmy tu utknąć - usłyszałam zapłakaną Charlotte która po chwili zaczęłam mnie tulić i obie zalałyśmy się łzami .
- Dziewczyny nie róbcie takiej dramy . Jesteśmy z Californi damy radę - razem z Lotte popatrzyłyśmy na jak zwykle uśmiechniętą Camile , która wystawiła ręce ,aby pomóc nam wstać .
Po chwili wszyscy co do jednego byliśmy zgodni , nie możemy zostać na łodzi ,bo gdy nadejdzie pierwszy lepszy sztorm z nas jak i z jachtu nic nie zostanie . Oczywiście jak zwykle Cami zaczęła nami zarządzać , to było to co w niej kochałyśmy , zawsze zaradna , zdyscyplinowana ,a przy tym uśmiechnięta i słodka . Znaleźliśmy ponton ratunkowy w jednym ze schowków i podzieliliśmy się na grupy . Część z nas miała znaleźć race , pożywienie , apteczkę i inne potrzebne do przetrwania na tajemniczej wyspie rzeczy ,a druga składająca się w 3/4 z chłopaków pojechać pontonem na wyspę i znaleźć miejsce w którym moglibyśmy rozłożyć jak to nazwała Camila " obóz przetrwania " .Zbliżał się zmrok ,a ja ,Charlotte i Perrie wypatrywałyśmy przyjaciół którzy udali się na wyspę . Znudziło nas to czekanie ,więc wraz z koleżankami poszłyśmy zrobić sobie kawę. Po każdym łyku zdawało mi się że słyszę czyjś płacz i wtedy usłyszałyśmy paniczny krzyk Camile , która wbiegła do salonu zalana łzami .
-JOSH ...ON - nie potrafiła skończyć zdania
-Co się stało z Joshem ? - zapytałyśmy jednocześnie po czym spojrzałyśmy na smutne twarze przyjaciół
-NIE ŻYJE...ON NIE ŻYJE ....POWIESIŁ SIĘ ...- powiedziała przyjaciółka zalewająca się łzami
MIAŁ BYĆ DŁUŻSZY I O WIELE WCZEŚNIEJ ALE WIECIE SZKOŁA , PROBLEMY ,NAUKA NIE BYŁO CZASU :((((
POSZŁAM NA ŻYWIOŁ WIĘC WYBACZCIE ZA BŁĘDY :*
KOCHAM WAS I DZIĘKUJE ZA PONAD 1000 WYŚWIETLEŃ
GRACE :')
LICZĘ NA KOMENTARZ
KAŻDY KOMENTARZ ZACHĘCA DO DALSZEGO PISANIA :